Ku zrozumieniu Pisma Świętego

 

Tradycja apostolska już od IV wieku przyjęła „kanon” ksiąg świętych, które zostały spisane pod natchnieniem Ducha Świętego. Zalicza się do nich 46 ksiąg Starego Testamentu i 27 ksiąg Nowego Testamentu. Konstytucja dogmatyczna Dei Verbum podkreśla tajemnicę procesu tworzenia tego zbioru słowami: „Do sporządzania ksiąg świętych Bóg wybrał ludzi, którymi posłużył się jako używających swoich zdolności i sił, by dzięki Jego działaniu w nich i przez nich oni sami jako prawdziwi autorzy przekazali na piśmie to wszystko, i tylko to, czego On chciał”.

(Dei Verbum, 11).

 

Ten długotrwały proces powstawania Pisma Świętego nie przeszkodził w jego spójności: „Według starożytnego powiedzenia, Nowy Testament jest ukryty w Starym, natomiast Stary znajduje wyjaśnienie w Nowym” (Św. Augustyn). Ważnym dla zrozumienia historii zbawienia jaka dokonuje się w „narodzie wybranym” – pierwowzorze Kościoła jest typologia. To dzięki niej „rozpoznaje się w dziełach Bożych Starego Testamentu figury tego, czego Bóg dokonał w pełni czasów w Osobie swego wcielonego Syna” (KKK 128).

„Kościół usilnie i szczególnie upomina wszystkich wiernych... aby przez częste czytanie Pisma świętego nabywali «najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa» (Flp 3, 8). «Nieznajomość Pisma świętego jest nieznajomością Chrystusa» (św. Hieronim)”(KKK 133).

Katechizm Kościoła Katolickiego podkreśla jednak dobitnie, że „Wiara chrześcijańska nie jest jednak «religią Księgi». Chrześcijaństwo jest religią Słowa Bożego, Słowa nie spisanego, lecz Słowa Wcielonego i żywego.  Aby Słowa Pisma świętego nie pozostawały martwą literą, trzeba, by Chrystus, wieczne Słowo Boga żywego, przez Ducha Świętego oświecił nasze umysły, abyśmy «rozumieli Pisma»”. (KKK 108).

Słowo Boże – głos Boga skierowany do człowieka

Pragnieniem Boga jest to, by Słowo wypełniło swoją misję w życiu człowieka: „Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa” (Iz 55, 10-11). By ten głos móc odczytać, potrzeba, aby człowiek zrozumiał sens „mowy Boga” spisanej dla niego, a tym samym stawał się „listem napisanym nie atramentem, lecz Duchem Boga żywego; nie na kamiennych tablicach, lecz na żywych tablicach serc”(2 Kor 3, 2-3). Takie dojrzewanie w chrześcijaństwie jest możliwe wówczas, gdy głos Boga wypełnia swoją misję poprzez „żywe (…) słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (Hbr 4, 12). Wszystko to spełnia się w Jezusie Chrystusie „Słowie, które stało się ciałem”(J 1, 14), Słowie, które wszystko wie co jest w człowieku (J 2, 25), które przyszło na świat, aby świat został przez Nie zbawiony (J 3, 17). (Czytaj całość)

Odczytanie sensu Pisma Świętego pomaga zrozumieć głos Boga

    Sens dosłowny. „Jest to sens oznaczany przez słowa Pisma Świętego i odkrywany przez egzegezę, która opiera się na zasadach poprawnej interpretacji (KKK 116).

    Sens duchowy. Ze względu na jedność zamysłu Bożego nie tylko tekst Pisma Świętego, lecz także rzeczywistości i wydarzenia, o których mówi, mogą być znakami.

a) sens alegoryczny. Możemy osiągnąć głębsze zrozumienie wydarzeń, poznając ich znaczenie w Chrystusie. (Na przykład przejście przez Morze Czerwone jest znakiem zwycięstwa Chrystusa, a przez to znakiem chrztu).

b) sens moralny. Wydarzenia opowiadane w Piśmie Świętym powinny prowadzić nas do prawego postępowania. Zostały spisane „ku pouczeniu nas” (1 Kor 10, 11).

c) sens anagogiczny. Możemy widzieć pewne rzeczywistości i wydarzenia w ich znaczeniu wiecznym; prowadzą nas (gr. anagoge) do naszej Ojczyzny. W ten sposób Kościół na ziemi jest znakiem Jeruzalem niebieskiego (KKK 117).

„Średniowieczny dwuwiersz streszcza znaczenie czterech sensów:

Sens dosłowny przekazuje czyny, alegoria prowadzi do wiary,

Sens moralny mówi, co należy czynić, anagogia – dokąd dążyć” (KKK 115).

Chrystus wprowadzający uczniów i Kościół w zrozumienie Słowa Bożego

Sam Chrystus pokazał uczniom jak odkrywać sens Pisma Świętego, by dzięki temu rozumieć Słowo Boga skierowane do człowieka. Rozdział 24 Ewangelii św. Łukasza pokazuje nam tę „lekcję” nauki zrozumienia Słowa Bożego, udzielonej nie tylko tym uczniom, ale całemu Kościołowi. Potrzeba nam prześledzić spotkanie Chrystusa z uczniami w drodze do Emaus, aby wejść do szkoły prowadzącej do zachwytu ucznia i dojścia do największej radości bycia ze swoim Zbawicielem: „czy serce nie pałało w nas gdy, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?” (Łk 24, 31).

    Sens dosłowny opisanego wydarzenia

Egzegeza biblijna dokładniej analizuje struktury tekstu, gatunków literackich, języka, osadzenia w kontekście kulturowym, środowiskowym. Gdyby Pismo Święte można porównać do tortu, to badanie sensu dosłownego może przypominać analizę chemiczną, opis warstw, materiału przekładania, itp. Analiza ta ma jednak pierwsze i podstawowe zadanie – ma służyć do jak najlepszego zrozumienia tekstu, by jak najwięcej z niego wyczytać o danym wydarzeniu. Wczytując się w rozdział 24 Ewangelii św. Łukasza dowiadujemy się o uczniach, wędrujących do Emaus, którzy byli bardzo dobrze zorientowani w wydarzeniach, jakie dokonały się w Jerozolimie. Mieli wiele oczekiwań wobec Jezusa Chrystusa, w którym zobaczyli „proroka potężnego w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu”. Spodziewali się po Nim, że to On wyzwoli Izraela, ale został wydany na śmierć i ukrzyżowany. Niezrozumiałości tej sytuacji dopełniła relacja niewiast, które nie znalazłszy ciała miały widzenie Chrystusa żywego. Pójście do grobu niektórych z uczniów, potwierdziło tylko zniknięcie ciała, ale nie potwierdziło widzenia Chrystusa. To wszystko uczniowie relacjonują nieznajomemu, który przyłączył się do nich w drodze. Tajemniczy wędrowiec wyrzucając im niechęć do uwierzenia w obietnice narodu, wyjaśnia jednocześnie, na podstawie wszystkich Pism, począwszy od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, że te wydarzenia są powiązane z obietnicą Mesjasza. Mówiąc im, że Mesjasz musiał cierpieć, aby wejść do chwały. Spotkanie kończy się przymuszeniem wędrowca do pozostania z Nimi. Po błogosławieństwie i gestach łamania i podawania chleba rozpoznają samego Chrystusa. Chrystus znika im, a oni uświadamiają sobie co dokonało się w ich wnętrzu, pytając ze zdziwieniem samych siebie: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał”. Wobec tego wydarzenia bez ociągania wracają do Jerozolimy i dzielą się z innymi uczniami przeżyciem spotkania ze Zmartwychwstałym. Nasza bardzo skromna analiza tekstu, ma prowadzić do rzeczy najistotniejszej, jak w przypadku wspomnianego wyżej tortu do spożywania, do kosztowania smaku Słowa Bożego.

    Sens alegoryczny

My nie możemy uczestniczyć w owym wydarzeniu, ale poprzez alegorię możemy rozpoznać, jak to wydarzenie realizuje się dzisiaj w naszym życiu. Ucieczka z Jerozolimy pojawia się również w naszym życiu, gdy doświadczamy bankructwa naszych planów. Zawiedliśmy się na kimś, albo na sobie, może nawet na Panu Bogu. Myśleliśmy że będzie tak cudownie w naszym małżeństwie, naszej pracy, że spełnią się nasze oczekiwania wobec dzieci. A tu pojawia się krzyż, jak w życiu uczniów idących za Chrystusem. Po pierwszym zachwycie, euforii nie zostaje już nic, nie możemy pogodzić się z porażką, więc uciekamy od naszej Jerozolimy  i naszego krzyża.

Nasze pretensje wywodzą się z naszego rozczarowania zamieniają się w coraz większe niezadowolenie: „A myśmy się spodziewali”. Czy mamy takie szczęście jak uczniowie, którzy usłyszeli Słowo Boże? Gdzie możemy słuchać wyjaśnień „począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków” co odnosiło się do Mesjasza, ale w powiązaniu z naszym życiem? Czy nasze doświadczenie Eucharystii zdejmuje z nas strach, do tego stopnia, że mamy odwagę wrócić do naszej Jerozolimy. Naszej Jerozolimy gdzie przeżywamy zgorszenie ukrzyżowania – naszych planów, naszych pragnień beztroski, naszych sukcesów. 

    Sens moralny

To zaproszenie do odkrywania prawdy o sobie i jednocześnie zaproszenie do przejrzenia się w lustrze krzyża. Ono może nam pomóc zobaczyć własną tchórzliwość, ale też i emocjonalną powierzchowność. Nasze zamknięcie się na Słowo Boga prowadzi do zatwardziałości w naszych nastawieniach, grzechach i własnych opiniach. Ale Bóg może wyprowadzić z tych sytuacji nowe życie, możemy być wyprowadzeni z drogi śmierci, wskrzeszeni do życia i jedności z naszymi braćmi i siostrami.

    Sens anagogiczny

W dalekiej perspektywie droga do Emaus pokazuje nam naszą drogę zbawienia. Bóg chce nas zawsze zawracać z naszej drogi oddalenia i prowadzić do górnego Jeruzalem. Ta droga nie jest unikaniem krzyża, lecz wejściem w wydarzenia, w których poprzez doświadczenia możemy spotkać Boga. A więc możemy już tutaj doświadczyć, że królestwo Boże jest pośród nas.

 

ks. Grzegorz Sikorski